środa, 17 września 2014

Prolog

   Otworzyłam oczy. Z sennej rzeczywistości wyrwał mnie budzik. Czas na trening. Wstałam z łóżka, otworzyłam szafę i ubrałam czarny top oraz leginsy w tym samym kolorze. Swoje brązowe, kręcone włosy związałam w luźny warkocz. Wyszłam na korytarz. Zapukałam do pokoju brata i otworzyłam drzwi. Na podłodze leżała sterta brudnych ubrań. Na brzozowym biurku porozrzucane były szpargały, a łóżko niepościelone. Pomieszczenie przypominało bardziej śmietnik, niż sypialnie. Postanowiłam zwrócić mu na to uwagę przy najbliższej okazji. W moim pokoju wszystko miało swoje miejsce. Na białym biurku stała lampka i laptop, podłogę ozdabiał zielony dywan, a okna niebieskie zasłony. Natomiast łóżko było zawsze pościelone. Kurze ścierałam co tydzień. Jestem, byłam i zawsze będę perfekcjonistką.
    Gdy zobaczyłam, że brata nie ma w pokoju, postanowiłam udać się na trening. Poszłam w stronę salonu, później przez kuchnię i po schodkach w spiżarni do sali treningowej. Urządzona ona została w sposób bardzo minimalistyczny. Na podłodze było porozkładanych parę sztang, a przy ścianach stały bieżnie. Ściany miały kolor biały, a podłoga była wykonana z drewna.
- Trzy minuty i dwadzieścia pięć sekund spóźnienia - usłyszałam głos ojca, gdy tylko weszłam do sali treningowej. Popatrzył się na mnie surowym spojrzeniem. Zawsze miał taki wzrok, gdy się spóźniałam. Wiedziałam, że chce on dla mnie jak najlepiej.
-Przepraszam - wyjąkałam. Jestem nastolatką. Chciałabym spędzać więcej czasu z przyjaciółmi, ale nie mogę. Mój terminarz jest bardzo napięty. Jako szkoląca się łowczyni wampirów muszę na pierwszym miejscu stawiać treningi, a dopiero później przyjemności. Niestety tak wygląda życie łowcy i muszę się z tym pogodzić. Nie posiadamy urlopów i zawsze musimy być w gotowości. Czujność to nasza główna cecha.
- Anastazjo Liliano Gal, w naszym zawodzie nie ma czegoś takiego jak spóźnienie. Musisz trenować. To jest twój priorytet. - Po raz kolejny popatrzył się na mnie swoim gniewnym wzrokiem. Jego oczy miały piwny kolor. Był to dobrze zbudowany mężczyzna z lekkim zarostem i łagodnymi rysami twarzy.
- Wiem, ale... - urwałam w połowie zdania. Mój zawód był niebezpieczny - w tym jednym zgadzałam się z moim ojcem. 
- Za karę dzisiejszy trening będzie dziś o godzinę dłuższy.
- Oj, młoda i po co było się spóźniać? - Zapomniałam, że w sali jest także mój o rok starszy brat - Feliks. Jego niebieskie, podkrążone ze zmęczenia oczy wpatrywały się we mnie kpiąco. Miał łagodne rysy twarzy i ciemnobrązowe włosy w idealnym porządku. Mimo wszystko go lubiłam. Czasami żartowaliśmy między sobą i oglądaliśmy filmy. Jednak często bywają między nami różne spięcia. Najczęściej są one o pilot do telewizora, bądź inne mało ważne błahostki.
- Zamknij się - syknęłam, tak żeby tata nie usłyszał, ale było to niemożliwe. Łowcy mają bowiem bardzo dobry słuch wzrok, szczególnie w nocy, kiedy na dworze grasują wampiry.
- Chyba źle się wyraziłem... Oboje zostajecie godzinę dłużej - wypowiedział te słowa tonem chłodnym jak lód. 
- Dlaczego?! Karzesz mnie za jej spóźnienie?! - Feliks najwyraźniej nie wyglądał na zadowolonego. Jego twarz o łagodnych jak u ojca rysach przyjęła gniewnego wyrazu, a w jego niebieskich oczach tlił się żal do ojca. Trochę mi go było szkoda. Miał oberwać za moje spóźnienie. To nie było fair.
- Myślisz, że nie widziałem jak wczoraj wymknąłeś się z domu? - Jeden kącik ust tatka uniósł się lekko, a moje wyrzuty sumienia znikły. Wiedziałam, że Feliks dość często wymyka się z domu na różne imprezy. Między innymi dlatego na treningach jest taki niewyspany. Powód jego nocnych ucieczek jest bardzo prosty- dziewczyna, o której rodzice nie wiedzą. Dalej mają nadzieję, że mój brat pokocha szkaradę jaką jest córka przyjaciela mojego ojca. Także łowczyni, z dobrego domu, niewysoka blondynka, o zielonych oczach i twarzy niczym potwór.
-  Ale tato... Była impreza... Wszyscy moi znajomi...
- Usprawiedliwiać się będziesz po treningu. A teraz oboje sto pompek. 
- Tato, a czy dziewczyny nie powinny dostać jakiejś taryfy ulgowej? - zapytałam.
- Na polu walki nie ma taryf ulgowych. Liczą się tylko wasze umiejętności i siła. - powiedział i zaczął odliczać. do stu.
***
   Zmęczona po pięciogodzinnym treningu wzięłam prysznic i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i zaczęłam patrzeć w sufit. Myślałam o przyszłości, szkole, zastanawiałam się, co teraz robią moje koleżanki. Były dziś na zakupach, ale z powodu treningu nie mogłam pójść z nimi. Czasami chciałabym zapomnieć, że mam zobowiązanie wobec ludzkości i uciec. Niestety, gdy tylko o tym myślałam widziałam rozczarowanego ojca i płaczącą mamę. Zaczęły dręczyć mnie wyrzuty sumienia, że w ogóle o czymś takim pomyślałam. Myślałam o szkole i zbliżających się egzaminach. Z polskim i historią sobie poradzę, gorzej z matematyką. Byłaby ona o wiele prostsza gdyby nauczycielka- p. Korotek, nie wyglądała jak otyły manat i umiała uczyć. Mówiąc "otyły manat" miałam na myśli otyłego manata. Ubierała one spódnice do kostek i przylegające do ciała bluzki, co nie wyglądało zbyt dobrze. Miała dwa podbródki i wiele fałd na brzuchu. Nie wiem, ile tak leżałam, ale na pewno bardzo długo. Byłam zbyt zmęczona, aby spojrzeć na zegarek. 
- Tasiu! - Z letargu wyrwała mnie mama, która właśnie przekroczyła próg mojego zielono-niebieskiego pokoju. Moja rodzicielka była dzisiaj ubrana bardzo elegancko. Szafirowa sukienka idealnie pasowała do jej niebieskich oczu, a krótkie, jasne, blond włosy były spięty w ciasny kok.
- Wychodzimy z tatą do opery, czy mogłabyś zaopiekować się młodszymi siostrami? - zapytała.
- Dlaczego ja, a nie Feliks? - Byłam zbyt zmęczona, aby teraz wstać z łóżka. Często pomagałam mamie w opiece nad siostrami, ale w chwili obecnej na to siły. Mięśnie mnie bolały bardziej niż zawsze. Jutro pewnie będę mieć zakwasy.
- Felek wyjechał na tydzień do wujka Marka. W lesie jest młody wampir, który jeszcze nie pił krwi. Jest to idealna okazja, aby twój brat się czegoś nauczył. - Młode wampiry były łatwe do wytropienia. Nie wiedziały jeszcze jak działa ich system pokarmowy, więc były one słabe. Dręczył je głód, ale nie wiedziały jak temu zapobiec.
- Czyli on mógł pojechać, a ja nie?! - Zrobiło mi się smutno. Po raz kolejny poczułam, że kochają oni bardziej mojego brata niż mnie. Około tydzień temu spytałam się rodziców, czy mogłabym pomóc w złapaniu tego młodego wampira, ale się nie zgodzili.
- Twój Feliks ma siedemnaście lat, za pół roku skończy szkolenie. Ty jesteś jeszcze na to za młoda. - powiedziała tonem stanowczym. - Jeśli teraz zaopiekujesz się siostrami, to pogadam z tatą i odpuści ci jutrzejszy trening.
- Naprawdę? Zrobiłabyś to dla mnie? I mogłabym wtedy nocować u Laury? - W moim głosie kłębiła się nadzieja. Z powodu szkolenia na łowce wampirów większość wieczorów miałam zajętych treningami. Byłabym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, gdybym przynajmniej raz mogła poczuć się jak normalna nastolatka. W głowie już planowałam jutrzejszy dzień. Rano zakupy, po południu spacer, a później jakieś pidżama party.
- Zrobię to, jeśli popilnujesz sióstr dzisiejszego wieczoru.
- Dziękuję mamuś. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy. - Podbiegłam do niej, zawiesiłam się na jej szyi i pocałowałam w policzek. Moja mama zawsze wiedziała, czego potrzebuje.
- Już dosyć tych słodkości. - powiedziała. -  Róża i Lena mają iść spać o dwudziestej. Pamiętaj o zrobieniu im kolacji i wieczorynce o dziewiętnastej.
- A na co idziecie?- zapytałam. Interesowałam się operą. Moja ulubiona to "Carmen". Główną postacią jest cyganka, która popycha żołnierza do dezercji. Jest przemytniczką. Śpiewa i tańczy w oberży, aż wreszcie zostaje ona zasztyletowana przez byłego kochanka.
-Ymmm... "Wesele Figara". - Według mnie jest to jedna z najwybitniejszych oper.
***
   Co jakiś czas chichotając między sobą, dziewczynki kończyły jeść kolacje. Były takie podobne. Obie miały ciemne, blond włosy i głębokie, niebieskie oczy. Sama chciałabym mieć siostrę bliźniaczkę. Te dwie istoty niesamowicie się ze sobą dogadywały.
- Pora iść spać - przypomniałam im.
- Jeszcze chwilkę - prosiły.
- Mama kazała wam iść spać o dwudziestej. Do łóżek. - Chciałam, aby mój ton głosu wydawał się stanowczy. Chyba podziałało, bo dziewczynki pobiegły do swojego pokoju. Ja natomiast skakałam po programach w telewizorze. Nagle usłyszałam trzask. Szkoląc się na łowcę, jestem wyczulona na takie dźwięki. I znowu. Powoli podeszłam do drzwi prowadzących na taras. Otworzyłam je. Przeszłam kilka kroków i coś zwaliło mnie z nóg. Szybko się podniosłam i stanęłam w bojowej pozycji. W ciemności ujrzałam mężczyznę o ostrych rysach twarzy, krótkich włosach i dobrze zbudowanej sylwetce. Miał na sobie białą koszulę i dżinsy. Szedł w moją stronę. Zaatakowałam. Mój prawy sierpowy uderzył w jego twarz. Mężczyzna zachwiał się, ale szybko odzyskał równowagę. Pobiegł w moją stronę, wymierzając cios. Zrobiłam szybki unik i powaliłam go kopniakiem.
- Brawo!- odezwał się głos za moimi plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam twarze rodziców. Mężczyzna, z którym walczyłam podniósł się powoli
- Nie rozumiem. - Byłam zdezorientowana i zmieszana. Ta sytuacja była, co najmniej dziwna.
- To był twój egzamin, który zdałaś śpiewająco - powiedział tata. Poczułam złość na ojca. Walczyłam tu o swoje życie, bałam się o siebie i dziewczynki, a on mi mówi, że to jakiś głupi test!
- Oj, nie złość się na nas Tasiu. To było konieczne. W nagrodę jutrzejszy dzień należy w całości do ciebie - powiedziała mama.
- Mogliście mnie uprzedzić - odezwałam się surowym tonem.
- Nie mogliśmy. Takie są wymagania. Wybacz. - Coś się wydarzyło. Widziałam to na twarzy mojego ojca. Popatrzyłam się na twarz mamy. Teraz dopiero ujrzałam łzy w ich oczach.
- Zimno mi - powiedziałam i weszłam do domu. Moi rodzice zostali na zewnątrz. Udałam, że idę do pokoju, ale tak naprawdę stanęłam koło drzwi prowadzących na taras i zaczęłam podsłuchiwać ich rozmowę. Zachowywałam się cichutko, niczym myszka. Wiedziałam, że robię źle i powinnam dać im trochę prywatności, ale musiałam wiedzieć, co się wydarzyło.
- Wszystko będzie dobrze Milu. Nasz syn się odnajdzie, rozumiesz? - pocieszał mamę, tata.
- Nie możesz być tego pewien.- Po twarzy mojej mamy, spływały łzy.
- Jestem pewien. Musisz mi zaufać, odnajdzie się. - Po tych słowach pobiegłam do swojego pokoju i zaczęłam płakać w poduszkę. Mój brat zaginął. Mimo, ze tego nie okazywałam, kochałam go. Miałam wyrzuty sumienia, że byłam dla niego taka niemiła dzisiejszego ranka. Przypominałam sobie te wszystkie miłe chwile z nim spędzone. Rozpacz zżerała moje serce. Rzuciłam poduszką w lampkę nocną, która natychmiast się rozbiła. Mama chyba usłyszała dźwięk tłukącego się szkła, bo nie minęło dziesięć sekund, a była w moim pokoju. Podeszła i przytuliła mnie.
- Słyszałaś? - zapytała. Pokiwałam głową, a mama pocałowała mnie w czoło. - Wszystko będzie dobrze - zapewniała mnie.
   ***
   Gdy tylko mama wyszła z pokoju, ponownie zaczęłam płakać w poduszkę. Smutek rozdzierał moje serce. Zastanawiałam się, dlaczego Bóg mi to uczynił. Nie mogłam uwierzyć w zaginięcie mojego brata, ale niestety była to prawda. Bałam się, że Feliks może już nie żyć, ale postanowiłam go odnaleźć. Z wielkiej, białej szafy, stojącej dwa metry od biurka wyjęłam walizkę. Zaczęłam się pakować. Włożyłam broń i oszczędności. Co prawda odkładałam na nowego laptopa, ale mój brat był ważniejszy. Znajdę go, choćbym miała zawrzeć pakt z diabłem. Muszę go znaleźć, on by zrobił dla mnie to samo.  
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
To mój pierwszy rozdział, mam nadzieję, że się wam spodoba. Jeśli widzicie jakiekolwiek błędy, lub coś wam się nie podoba, to piszcie w komentarzach. Mam nadzieję, że nie wydaje się wam za krótki. Następne postaram się robić dłuższe.
  Pozdrawiam
~Królewna Śnieżka~



6 komentarzy:

  1. Opowiadanie zapowiada się ciekawie, prolog dobrze napisany, nie za krotki, odpowiedni. Podoba mi się Twój styl... Jest w nim cos takiego.. Umiesz pobudzić wyobraźnię i robisz to bardzo lekko, jakby to było dla Ciebie takie naturalne... Zazdroszcze. :-)
    Życzę dużo weny, stałych czytelników... Ja chętnie będę czytać.
    Pozdrawiam i zapraszam także do siebie na ogien-i-lod.blogspot.com - może Ci się spodoba? :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję <3 oczywiście wejdę na bloga :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawił mnie ten wstęp. Bardzo ciekawie łączysz opis postaci, miejsc z dziejącą się akcją;) Czekam na następny wpis:)))
    Pozdrawiam
    http://nadziewiatympietrze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Historia fajnie się zapowiada, jestem bardzo ciekawa co będzie dalej :)

    Zostałaś nominowana do Liebster Blog Adwrd przez http://sunshinelittlestory.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Interesujący początek. Bardzo podoba mi się postać głównej bohaterki i sam wątek. Ostatnio wznowiłam oglądanie TVD i jestem szczerze zainteresowana :D
    Buziaki, Inna :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawie, ciekawie ^^ Coś czuję, że będę tu często zaglądać c;
    czekam niecierpliwie na ciąg dalszy.
    peace 'n' love ♥
    ~Iggy ;>

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy